17 listopada 2015

przeznaczenie

Wszyscy żyjemy na tym świecie, po którym ręka w rękę kroczą dobro i zło, grzech i niewinność. Zamknąć oczy na jedną jego połowę, by żyć w spokoju i bezpieczeństwie - to jakby chcieli dla większej pewności wędrować z zamkniętymi oczami wśród urwisk i przepaści"
- Oscar Wilde
Pośród wszystkich naszych pragnień to wydaje się najważniejsze i najsensowniejsze w tym tak mało sensownym świecie. To wołanie o bezpieczeństwo. Bez niego życie staje się bezbronne wobec bestii. Tych najmniejszych i tych dominujących w dżungli naszej rzeczywistości.
Niestety żyjemy w nieustannym zagrożeniu. Dotyczy to człowieka w swoim jednostkowym losie, tak samo jak obywatela społecznego
To zagrożenie zmiennością praw, kłamstwem wyborczym, władzą dla władzy, dominacją interesu, egoizmu, hipokryzji, po prostu czasem niepewności, agresją wobec naszej prywatności, wobec gwarancji obywatelskich, wobec naszej demokracji, naszej wolności, a coraz bardziej terroryzmem.
To również niepewność świata zewnętrznego, w którym sojusze są papierowe, dyktowane potrzebami silniejszych, lub cyniczne koniunkturalne.
To przecież także zagrożenie wynikające z naszej naiwnej wiary w przyzwoitość ludów planety, która jest niestety, tak bardzo niestety, czerpaną z nieba, a nie twardej ziemi doczesnej.
Strażnikami naszego intymnego bezpieczeństwa jesteśmy w końcu my sami, na miarę swoich marzeń i ich spełnień, instynktu i prawdy.
Dla tego wszystkiego i tak wielu jeszcze pragnień wołamy o bezpieczeństwo.
Tyle, że nie przyjmujemy w tej sprawie tego co najprostsze, a mianowicie, że za swoje i wspólne bezpieczeństwo, przede wszystkim, odpowiadamy my sami. Tylko i wyłącznie poprzez swoje decyzje, gdy utrwalamy, gdy sprawdzamy, gdy zmieniamy nasz świat.
Żyć bezpiecznie to takie trudne, takie upiornie trudne...
A jednak musimy o to walczyć w naszym kłębowisku kłów i pazurów, jeśli wierzymy w spełnienie swojego przeznaczenia, jeśli chcemy nie chować się przed życiem, ale cieszyć się nim, tak jak potrafimy najlepiej.